piątek, 27 września 2013

Do you know that bitch?

- Layla wstawaj! Za godzinę musisz być w szkole! - obudził mnie głos mamy. Pierwsza czynność, którą najchętniej robię i lubię... jedzenie śniadania. W kuchni już czekały na mnie naleśniki z syropem klonowym.
- Pa, kochanie. - spotkałam tatę w drzwiach. Usiadłam i zaczęłam jeść.
- Lay, nie mogę cię dzisiaj zawieść. Więc mama Gabi cię dzisiaj zawiezie, ok? - mama podała mi kakao.
- Dobra, nie ma problemu. - przytaknęłam z buzią pełną naleśników. - A Christina już wyszła? - sama nie wierzyłam, że zadałam to pytanie.
- Tak, ona zaczyna zajęcia wcześniej. Dobra, muszę iść. Nie zapomnij, że mama Gabi będzie na ciebie czekać przed domem. Spakuj się, ubierz i nie zapomnij umyć zębów. - popychałam mamę w stronę drzwi.
- Dam sobie radę. Cześć. - wypchnęłam ją z domu. Pomachała mi tylko i wyjechała czarnym jeep'em z parkingu. Miałam jakieś 45 minut na przygotowanie co na mnie to za mało. Posprzątałam po śniadaniu, pościeliłam łóżko, po tym już tylko z górki. Ubrałam się i odświeżyłam. Wrzuciłam  książki, słuchawki do torby, kiedy usłyszałam klakson. Wybiegłam z domu  do zielonego samochodu pani Homles.
- Dzień dobry! - wskoczyłam na tylne siedzenie.
- Dobry. - uśmiechnęła się w lusterku sprawdzając czy patrzę. Gabriella od razu się do mnie odwróciła.
- Wiesz, ile jest teraz nowych osób. Niektórzy odeszli, ale większość na pewno pamiętasz. Alex też z nami chodzi. - buzia się jej nie zamykała. Opowiadała mi o szkole całą drogę, a ja tylko kiwałam głową nie mogąc nic powiedzieć. Niestety podróż się skończyła. Samochód stanął przed wielkim szaro-pomarańczowym budynkiem, miał tylko 2 piętra. Przed drzwiami były 4 ławki na których zazwyczaj siedzieli uczniowie.
- Do widz... - Gabi wyciągnęła mnie z samochodu.
- Następnym razem jedziemy autobusem lub na piechotę. - powiedziała patrząc jak samochód jej mamy odjeżdża. Wywróciłam oczami na jej komentarz i pociągnęłam w stronę drzwi wejściowych. Jak na moje nieszczęście wpadłam na kogoś i upadła centralnie na kostkę.
- Przepraszam, nic ci nie jest? - przykucnął obok mnie chłopak. Przyjrzałam się mu wiedząc, że już skądś znam.
- Alex? - cicho zapytałam.
- My się znamy? - zachichotał nerwowo.
- Tak, to ja Layla. - popatrzył na mnie dalej nic nie kojarząc. - Layla Vega, przyjaźniliśmy się w dzieciństwie, ale musiałam wyjechać do Londynu. - uśmiechnęłam się.
- Layla! - brunet zamknął mnie w niedźwiedzim uścisku. - Boże, nie poznałem cię. Jesteś teraz... taka... taka... kobieca. - przeleciał po mnie wzrokiem. - Ale i tak nic nie urosłaś. - poczochrał mi włosy. W odpowiedzi uderzyłam go w ramię.
- Może lepiej wstańmy. - zobaczyłam, że cała szkoła się na nas patrzy. Chłopak zarechotał i podał mi rękę, żebym wstała. Złapałam i chyba w prędkości światła stałam na nogach. - Wow, masz siłę. - uderzyłam go ponownie w ramię. Zaśmiał się tylko lekko. Poczułam rękę na moim ramieniu zza, którego wyłoniła się czerwonowłosa.
- Cześć, Gabi. - rozpromienił się Alex. Dziewczyna tylko się nieśmiało uśmiechnęła i powiedziała ciche "Cześć". Musiałam odejść i pozbierać moje rzeczy leżące na kostce po wpadnięciu na bruneta. Kucnęłam i zaczęłam zbierać książki z powrotem wkładając je do plecaka. Wokół słyszałam szepty ludzi gapiących się na mnie "Czy to ta nowa?" "Podobno jest za Szwecji." "Niezła jest." "Ciota." Zignorowałam ich, najwyraźniej moje dorastanie wyszło na dobre, bo jeszcze nikt mnie nie poznał. Ja o dziwo wszystkich zapamiętałam, oczywiście były też nowe osoby, o których mi czerwonowłosa opowiadała. Podniosłam plecak obróciłam się w stronę przyjaciół... taa, przyjaciół, właśnie teraz nie wyglądali na przyjaciół. Patrzyli sobie prosto w oczy mówiąc o czymś, ale ich rozmowa polegała na mówieniu o jakiś bezsensownych rzeczach tylko po to aby nie zakończyć tematu i patrzeniu sobie w oczy. Już miałam nadzieję, że zaraz się pocałują, aż nagle Alex'a za rękę złapała jakaś brunetka. Przyciągnęła chłopaka do siebie i namiętnie pocałowała. Brunet nie wyglądał na zadowolonego że dziewczyna przerwała mu "rozmowę". Moja przyjaciółka zaś odwróciła głowę z niesmakiem na twarzy. Tak Layla teraz twoja kolei by tam podejść i uratować koleżankę od patrzenia na tą wymianę śliny. Podeszłam do Gabi i lekko uściskałam jej dłoń dla otuchy, dziewczyna posłała mi tylko spojrzenie dziękuję, później ci wszystko opowiem. Alex oderwał się od brunetki, będąc wdzięczny mi za to, że tam podeszłam.
- Stella, poznaj moją przyjaciółkę Lay. - wskazał dłonią na mnie. Brunetka spojrzała na mnie i wymusiła uśmiech. Podałam jej rękę na co ona tylko lekko uścisnęła i popatrzyła na mnie lekceważąco. Oj nawet nie próbuj ze mną w to pogrywać.
- Ach, tak Layla Vega, Alex dużo mi o tobie opowiadała. - ten fałszywy uśmiech nie znikał z jej twarzy.
- Za to mi ani trochę nie chciał wspominać o tobie. - posłałam jej złośliwy uśmiech. Tak, Layla 1:0 dla ciebie, aha dancing aha aha dancing. Dziewczynie zniknął uśmiech i nie widziała czym się odegrać. Nie chciałam tracić czas na blondynkę (Bez urazy dla blondynek) zamkniętą w jej ciele. - Chodź G, nie chcę się spóźnić. Pa Alex i... - przeleciałam po niej wzrokiem z obrzydzeniem. - ...nieważne. - pociągnęłam przyjaciółkę w stronę szatni. Kiedy znajdowałyśmy się w odpowiedniej odległości, aby nikt nas nie usłyszał, Gabi się pierwsza odezwała.
- OMG, czy ja właśnie byłam świadkiem jak "nowa" dziewczyna pokonała królową szkoły. - zrobiła cudzysłów palcami nad słowem nowa.
- Nie zapominaj, że ta nowa kiedyś rządziła tą budą i nadal chce to robić. - uśmiechnęłam się z dumą. - A teraz mi mów co łączy ciebie i Alex'a..
- Nas? Nie, nic... - odwróciła wzrok by nie patrzeć mi w oczy. - Owszem, podoba mi się, ale on ma dziewczynę i ja jestem tylko jego koleżanką. - choć wzrok miała opuszczony i tak widziałam smutek w jej oczach.
- Nie powiedziałabym, że jesteś dla niego tylko koleżanką, bardziej bym o to podejrzewała jego dziewczynę, oczywiście bez tej akcji z językiem. - drgnęła z obrzydzenia przypominając sobie, scenę która się odbyła kilka minut temu. Czerwonowłosa zaśmiała się z mojej reakcji. Nagle dzwonek rozbrzmiał w naszych uszach.
- Matematyka. - wywróciła oczami dziewczyna. Złapałam ją za rękę i pociągnęłam w stronę sali. Przed pomieszczeniem stała dość duża gromadka ludzi i oczywiście pani brunetka z mózgiem wielkości orzeszka. Podeszła z całą zgrają jakiś dziewczyny, które chyba ja uważały za władcę Och, Boże jaki ten świat jest głupi. 

- Witam, witam. Chyba jesteś nowa, bo nie wiesz z kim wcześniej rozmawiałaś. - odezwała się jedna z "podwładnych". Zaśmiałam się z jej głupiego komentarza.
- Heh, dobrze wiem z kim gadałam. - spojrzałam na Stell'ę. - Z dziewczyną, której poziom inteligencji nie przewyższa kury.
- Nieprawda... - oburzyła się "podwładna" z maksymalną ilością podkładu na twarzy, ale i tak widać jej krosty.
- Ach, tak przepraszam biedne kury za taką urazę, ona ma jest jeszcze głupsza. - Gabi za mną próbowała powstrzymać śmiech, a ludzie dokoła nas patrzyli na tą scenę najwyraźniej rozbawieni. Lalak znów otworzyła usta, aby coś powiedzieć, ale jej przerwałam. - A ty co Stella, nie masz języka w gębie tylko musisz się wysługiwać jakąś dziewczyną, która nie wie co to umiar z podkładem. - brunetka już się robiła czerwona ze złość i wyglądało że zaraz wybuchnie.
- Zapraszam do sali. - ten głos uratował mnie od rozwścieczanej dziewczyny. Weszłam od sali usiadałam w obojętnej mi ławce, aby tylko nie usiąść obok Gabi. Tak, przyjaźnimy się, ale zawsze na lekcjach kazano nam siedzieć osobno, bo przeszkadzałyśmy w nauczycielowi, a teraz nie chciałam podpaść już pierwszego dnia. Usiadłam przy oknie i rozkładałam książki na ławce, gdy nagle usłyszałam basowy głos.
- Mogę z tobą usiąść? - odwróciłam się i ujrzałam wysokiego eh, z moim wzrostem to każdy jest dla mnie wysoki bruneta z kręconymi włosami. Na pierwszy rzut oka nie wyglądał na ten przedział wiekowy co ja. Przytaknęłam głową, na co brązowooki się uśmiechnął i usiadł obok mnie. Pani sprawdziła listę i podała pierwsze zadania na tablicy. Spisywałam działania od razu je rozwiązując.
- Wow, widzę, że jesteś dobra z matmy. - usłyszałam głos bruneta.
- Nawet, nieźle mi idzie. - nie odrywałam wzroku od tablicy.
- A tak w ogóle to jestem George, ale mówią mi GG. - posłał ten swój zniewalający uśmiech.
- Layla, mówią na mnie Lay. - żeby nie być nie miłą uśmiechnęłam się lekko do niego i właśnie teraz dostrzegłam z jakim przystojniakiem siedzę. Ogarnij się Lay masz chłopaka... który mieszka za Oceanem Spokojnym. 
- A może tak panna Layla Vega rozwiąże nam to działanie. - to było dziwne. Nauczycielka wcale nie widziała, że gadam z George tylko wybierała po liście i akurat trafiło na mnie. Może to dlatego, że nauczycielka bardzo dobrze mnie znała,, bo jeździłam z nią na olimpiady matematyczne dla młodzików. W jej głosie było widać zdziwienie jak i radość.Podniosła głowę wyszukując mnie wzrokiem. Wstałam i podeszłam do tablicy. Zadanie było łatwe, ale widząc zeszyt GG to było jedno z tych zadań, które sprawiało trudność nawet normalnym uczniom. Rozwiązałam je w czasie 1 minuty i 20 sekund, możecie sobie myśleć że jestem kujonem, ale po prostu Bóg mnie ukarał niezwykłą pamięcią. Jeśli chodziło o szkołę i naukę to spoko, bo wystarczyło, że coś raz lub 2 razy przeczytałam i miałam już zapisane w pamięci. Możecie sobie pomyśleć, że tak miałam wykute ale nie rozumowałam co akurat było bzdurą. Moi rodzice też mieli ten "dar" i ogólnie większość naszej rodziny, więc uczyli mnie zgodnie postępować, abym nie była robotem który wszystko pamięta. Dobra, koniec bezsensownej gatki.
- Panno Laylo! Tak długo czekałam, aż powróci taka uczennica jak ty. Po twoim odejściu poziom szkoły bardzo ucierpiał. - nauczycielka wyglądała jakby zaraz miała się na mnie rzucić z uściskiem i podziękować, za to że wróciłam. Zawsze byłam bardzo lubiana przez nauczyciel przez mój talent, ale nie można powiedzieć że miałam wzorowe zachowanie. Lubiłam czasem coś nabroić, bo rodzice sami mnie uczyli jak być sprytną, co akurat dało trochę wad. Uśmiechnęłam się do pani Dmitruk tak, nasza pani jest z Ukrainy i powróciłam na swoje miejsce. Dalej lekcje już szybko zeszły na wszystkich siedziałam z George, nie chcąc już poznawać nowych osób. Nareszcie szkoła się skończyła i został tylko powrócić do domu. Wyszłam ze szkoły kierując się w stronę autobusu szkolnego, kiedy moją uwagę przykuł chłopak z wyróżniającą się kolorem beanie opartego o samochód. Kiedy podniósł głowę zobaczyłam, że to Austin. Najwyraźniej też mnie rozpoznał, bo zaczął się zbliżać do mnie, na jego twarzy widniał ten piękny uśmiech.
- Hej, Lay. - uścisnął mnie. - Mam nadzieję, że skorzystasz z mojej propozycji podwiezienia cię do domu.
- Nie wiem... Gabi ma sama wracać? - nie chciałam zostawić koleżanki.
- Ją też możemy podrzucić. - uśmiechnął się. Nie mogłam powiedzieć "nie" bo to jedno słowo mogło sprawić, że ten piękny uśmiech zniknie, a ja za bardzo lubiłam ten uśmiech Layla, co się z tobą dzieje ty masz chłopaka! Jak możesz myśleć o jakimś uśmiechu kolegi?! Czasami mam ochotę aby ten głos w mojej głowie się zamknął.
- Ciszę uznaję za tak, więc gdzie jest G? - tak teraz chcę zabić ten głos w mojej głowie. Zaczęłam się rozglądać za czerwonowłosą, która wybiegła ze szkoły już bliska autokaru. Złapałam ją za rękę na co się odwróciła zdziwiona.
- Gabi, chodź Austin nas podwiezie. - pociągnęłam ją w stronę samochodu. Chwila...od kiedy on ma prawo jazdy... jak, co?... a to nie jest już Anglia panno Laylo. Wsiadłam do niebieskiego samochodu. Chłopak włączył radio, jak zwykle jakaś głupia gadka pani za radio i nagle rozbrzmiało One Direction - Kiss You. Pod głosiłam na full i zaczęłam jakieś dziwne tańce w samochodzie. Austin z Gabi, patrzyli na mnie jak na wariatkę. Brunet już miał przyciszyć, gdy go trzepnęłam w rękę i popatrzyłam ze złością. Dopiero kiedy piosenka się skończyła pozwoliłam mu przyciszyć.
- Dobra, a teraz powiedz co to było? - zapytał najwyraźniej rozbawiony moim zachowanie.
- Jak to co? Nie wiesz kim są One Direction? Jak można ich nie znać?
- Wiem kim są oni, ale to co robiłaś przy ich piosence nie wyglądało na normalne. - nie mógł przestać się śmiać. Gabi go trzepnęła go w głowę.
- Nie mów tak Austin, sam nie lepiej się zachowywałeś kiedy puszczano Justin'a Bieber'a. - chłopak popatrzyła na nią jakby, zaraz miał ją zabić.
- Zamknij się. - powiedział naburmuszony.
- Aww, Austin nie mówiłeś mi że jesteś Boy Belieber'em. - zagruchałam.
- Ta, ale jak to zawsze mówił dziewczynom to go wyśmiewały i odrzucały.
- Oj, nie martw się ja lubię Bieber'a. - uśmiechnęłam się do niego.
- Dobra, Gabi wysiadasz. - zignorował naszą rozmowę. Czy to naprawdę trwało tak długo, że już jesteśmy przed domem G?
- Do zobaczenia jutro. - posłałam całusa przyjaciółce.
- Papatki. - pomachała stojąc przed drzwiami frontowymi. Dalej jechałam z Austin'em w ciszy, póki nie dojechaliśmy pod mój dom. Już wysiadałam, kiedy Austin się odezwał.
- Robisz coś dzisiaj? - spojrzał na mnie.
- Szczerze to nic ciekawego. - wzruszyłam ramionami.
- To może chcesz się gdzieś wybrać o 16:00, co?
- Yyyy... Okay. - podrapałam się w tył głowy z lekkim zakłopotaniem.
- To świetnie, przyjdę po ciebie. - uśmiechnął się.
- Dobra, pa. - cicho się pożegnałam.
- Ciao bello! - zaśmiał się. Weszłam do domu, jak zwykle nikogo nie było, a że miałam tylko 45 minut do 16:00 zachowałam się jak każdy kujon i odrobiłam lekcje...
*Informacja dla czytelników*
Przepraszam, że musieliście długo czekać na rozdział i za to że jest niskiej jakość. Jeden rozdział jest zbyt długi, więc został podzielony na 2 części, niedługo będzie ujawniona 2 część. Dziękuję za czytanie, xoxo