czwartek, 8 sierpnia 2013

I remember this old time

- Do zobaczenia w poniedziałek. - pożegnałam w drzwiach Gabriela. Wróciłam do pokoju po świeżą bielizną i ciuchy. Weszłam do łazienki zamykając się na klucz nie lubię jak ktoś wchodzi bez zapowiedzi podczas kiedy ja się myję. Wyskoczyłam z ubrań i od razu wskoczyłam pod chłodny strumień wody. Po szybki odświeżeniu się i ubraniu poszłam do pokoju wysuszyć lekko włosy. Mój wzrok nie mógł wytrzymać i spojrzał w stronę domu Austina. Przez jego okno było widać, że schyla się nad walizką i wyjmuje rzeczy. W końcu wrócił, odłożyłam suszarkę, nałożyłam i wyszłam z domu. Stanęłam przed drzwiami frontowymi i zapukałam dwa raz. Długo nie czekałam na odpowiedź, zaraz otworzyła je pani Mahone.
- Witaj, Layla. - uścisnęła mnie delikatnie. - Jak ty urosłaś, wyglądasz już jak panna. - uśmiechnęła się do mnie. Zarumieniłam się mówiąc ciche dziękuję. - Pewnie przyszłaś do Austina, jest u siebie w pokoju. - wskazała ręką na lekko uchylone drzwi. Podeszłam i delikatnie je odepchnęłam, jednak chłopak tego nie zauważył nadal pochylał się odwrócony do mnie tyłem. Co ja mam że jak do kogoś przychodzę to mnie nie widzą? Oparłam się o framugę w drzwiach krzyżując ręce na piersi.
- Masz dla mnie autograf od Taylor?

*Austin*

- Masz dla mnie autograf od Taylor? - usłyszałem za sobą czyjś głos, który u kogoś już słyszałem ale nie wiem kogo. Zmarszczyłem brwi myśląc, że mama wpuściła jakąś fankę do domu. Kiedy się odwróciłam znieruchomiałem. Widziałem przed sobą piękną brunetkę z niezwykłymi niebieskimi oczami uśmiechającą się do mnie swoimi malinowymi ustami.
- Co, nie poznajesz? To ja Layla. - kiedy usłyszałem jej imię nie mogłem uwierzyć, jak ona z dziewięciolatki zamieniła się w tak cudowną dziewczynę?! Nim się zorientowałem machała swoją niewielką ręką przed moimi oczami. Wiele to ona nie urosła, była ode mnie niższa o jakieś osiem centymetrów.
- Przepraszam, nie poznałem cię. - ocknąłem się. Posłała mi uśmiech i usiadła na moim łóżku.
- Nie wiesz jak śmiesznie wyglądałeś z opadniętą szczęką. - zaśmiała się. - Mogłam wziąć aparat i zrobić ci zdjęcie. - zaśmiałem się nerwowo. Głupi ja tylko się ośmieszam. Biłem się w głowie.
- Nie sądziłem, że wrócisz. - zmieniłem nie komfortowy dla mnie temat.
- Ale wróciłam. - wyszczerzyła się.
- Nie zajmujecie się już babcią?
- Babcia nie żyje. - zniknął już ten piękny uśmiech z jej twarzy. Mentalnie dałem sobie w policzek za to pytanie.
- Och, przepraszam. - posłałem jej przepraszające spojrzenie.
- Nic, się nie stało. Śmierć każdego czeka. - uśmiechnęła się lekko. Nie zmieniła się, jak zawsze ma swoje zbyt dojrzałe komentarze, które czasem trudno zrozumieć. - Nie wiedziałam, że pan Austin Mahone stanie się sławnym piosenkarzem. - zaśmiała się.
- Tak, ja też tak nie sądziłem. - uśmiechnąłem się przypominając sobie jak śpiewałem swój pierwszy cover. To była piosenka Jessiego McCartneya - Beautiful Soul, takiej dziewczynie mógłbym ją zaśpiewać.
- Kto wpadł na pomysł żeby wstawiać filmiki? - zza myśleń wyrwała mnie Layla.
- Tak, po prostu. Na początku normalnie wstawiałem filmik z Alexem, potem zacząłem śpiewać ludziom się to spodobało więc dodawałem więcej coverów. Czasem filmował mnie Alex albo mama i tak powoli zacząłem się stawać rozpoznawalny, gdy nagle chcieli ze mną podpisać umowę. - wzruszyłem ramionami.
- I jak to się stało, że nie słyszałam jeszcze żadnej twojej piosenki. - zaśmiała się.
- Może ci coś zaśpiewam. - zaproponowałem.
- Jasne, wszystkie fanki będą mi zazdrościć, że Austin Mahone śpiewa dla mnie specjalnie. - wywróciłem oczami na jej komentarz.

" I see you walk by, extra fly,
 Baby where you going can I roll?
Living beach life, feeling right,
You're the hottest everybody knows.

Burnin' up, burnin' up, show 'em what you got,
Yeah you got it baby
Let it show
Just turn it up, turn it up
Let me know what's up
Don't just stand there, girl, I gotta know

Say somethin', if you're feeling the vibe
Say somethin', baby don't be so shy
 Say somethin', cause you're all in my head like
Oh oh oh oh yeah yeah
Say somethin', cause you're driving me crazy
Say somethin', cause you're driving me wild
Say somethin', the way you're working it baby it
 Oh oh oh oh yeah yeah"


- Wow, Austin naprawdę masz niesamowity głos. - patrzyła na mnie jak zaczarowana. Zaśmiałem się na jej komentarz.
- I komu teraz opadła szczęka. - zaśmiałem się z widoku jaki miałem chwilę temu przed oczami. Brunetka się zarumieniła i spuściła wzrok. Wyglądała pięknie kiedy się rumieniła... Austin otrząśnij się.
- To była twoja piosenka?
- Tak, "Say Somethin". - przytaknąłem. Dziewczyna spojrzała na zegarek.
- Niestety muszę już iść. - zesmutniała.
- Hej, możesz tu jutro przyjść po szkole. - złapałem ją za ramię. - Zapomniał bym, zostawiłaś to kiedyś u mnie. - podałem jej niebieski zeszyt z mojej półki nocnej. Oczy dziewczyny pociemniały rzucając we mnie piorunami. - Przysięgam nie zaglądałem. - uniosłem ręce w znaku obronnym. Złość już znikła z jej twarzy.
- To do zobaczenia jutro. - uśmiechnęła się i wyszła.
- Pa, Layla. - powiedziałem kiedy już zamykała drzwi frontowe. Wróciłem do pokoju i opadłem na łóżko.
- Czy to był anioł? Czy ja jestem już w niebie? Bożę, dziękuję za tego anioła. - mówiłem sam do siebie.
Kiedy byliśmy dziećmi nie lubiliśmy się, ale dobrze pamiętam dzień w którym wyjechała. Od tamtego czasu tęskniłem za nią niezmiernie. Dniami i nocami czekałem na ganku przed domem czekając jak wyjdzie z samochodu i podejdzie do mnie. Zacząłem śpiewać, żeby o niej zapomnieć, ale każda piosenka przypominała ją. Nawet na trasie z Bridgit i Taylor nie mogłem o niej zapomnieć. Tay to zauważyła i była dla mnie wsparciem podczas trasy. Kiedy wracałem wspierał mnie Alex. Teraz ją spotkałem i jedyne o czym marzę to nadrobić każdą straconą sekundę na byciu z nią. Słyszeliście kiedykolwiek by nienawiść przerodziła się w miłość? Nie? To teraz właśnie słyszycie, mi samemu trudno w to uwierzyć. Z zamyśleń wyrwał mnie dzwonek komórki. Na wyświetlaczu pojawiła się nazwa Taylor. Odebrałem z uśmiechem, ona to zawsze wyczuje dobry moment.
- Cześć Aus! - było słychać radość w jej głosie.
- Cześć Tay.
- Jak tam w domu?
- W porządku, a u ciebie?
- Nic się nie zmieniło, ale już nie mogę się doczekać kolejnej części trasy. - przerwała na chwilę. - Aaa... widziałeś się z tą dziewczyną?
- Tak. - uśmiechnąłem się sam do siebie.
- Naprawdę? O boże, jaka ona jest? - było słychać podekscytowanie w jej głosie.
- Ona jest... niesamowita. - trudziłem się w dobraniu słów do opisania jej.
- Aaaaaa!!! - pisnęła blondynka. - Mój mały Ausi się zakochał! - pisnęła. Wywróciłem oczami. - Nie wywracaj na mnie oczami. - ostrzegła. Co? Jak... ona...? Ehh, nieważne. - Musisz mi ją koniecznie przyprowadzić, o wiem jak będzie trasa to weź ją ze sobą. Na mój koszt. - zapewne przyłożyła rękę do piersi pokazując że przysięga.
- Nie wiem, czy się zgodzi. - zmizerniała mi twarz.
- Jestem pewna, że przekonasz ją i jej rodziców. - pocieszyła mnie. - Dobra, Austin muszę kończyć papatki.
- Pa. - rozłączyła się. Zmęczony dzisiejszymi wydarzeniami położyłem się na łóżku i pogrążyłem we śnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz